Przeprowadzka do dużego miasta , jakim jest Gdańsk, otworzyła moje oczy i umysł na ludzi. Wcześniej, mieszkając w małym mieście, które równie dobrze nazwałabym "wiochą" , codziennie widywałam tych samych ludzi mijających mnie w drodze do szkoły , na autobus , do sklepu. Ciągle te same twarze, które wryły mi się w pamięć i wychodziłam z domu niemalże z pewnością i pewnym przyzwyczajeniem, że je zobaczę. I tak naprawdę , widziałam w ich oczach, że są martwi. Większość z nich nie miała już nic ciekawego do powiedzenia, nie szukała przygód, od lat pracowała w jednym sklepie, nie chciała albo nie myślała o tym, aby się rozwijać, aby czerpać z życia choć kilka procent więcej.  Na twarzy mieli wielki napis : rutyna. Poznawałam ich zawsze. Nie mieli o czym rozmawiać, jak tylko o innych ludziach. No, czasami poszerzali ten krąg o rozmowy o swoje przygody łóżkowe, lub o to, jak są zakochani w tym czy tamtej. Z reguły, jeśli chcieli już rozmawiać z Tobą o twoim życiu, to tylko po to, aby napawać się twoimi nieszczęściami i problemami, lub żeby mieć temat do plotek. Ich rozrywkami były imprezy, dzięki którym podnosili swoją wartość. Ciągle marudzili na rząd, prezydenta, burmistrza, na to,że nic się nie dzieje. Mieli wąski zasób wiedzy oraz uparcie trzymali się swoich poglądów, przy czym każde inne zdanie uważali za śmieszne. Czytanie książek było passé, zamartwianie się i płakanie z byle powodu - byleby sobie pomarudzić , jak najbardziej na miejscu. Bycie innym, lub posiadanie własnego zdania było dziwne. Myśleli  o każdym swoim kroku i o tym 'co pomyślą inni'. Młodzi ludzie, mający własne, ukształtowane poglądy, byli niezrozumiali. 

Nienawidziłam wtedy tych martwych ludzi. Aż do chwili, kiedy zdałam sobie sprawę , że... są martwi. 

Oni są nieszczęśliwi, zagubieni. Ograniczeni przez swój umysł. Nie odblokowali jeszcze niektórych szufladek. Nawet nie wiedzą o ich istnieniu. Ja wiem. Wiem, że zdrowe odżywianie , to co innego niż odchudzanie się. Wiem, że nie należy dyskryminować, osądzać, naśmiewać się. Jestem świadoma tego, że mój los leży tylko i wyłącznie w moich rękach, że czas leci, że dzisiaj jest dzień w którym , jak dotąd jestem najstarsza, ale jednocześnie, nie będę już nigdy młodsza. Czerpię z życia garściami. Doceniam, modlę się, cierpię. Przeraża mnie mój cel, który jest  tak niemożliwy, że nawet ciężko mi go wyobrazić. Ale nadałam mojemu życiu kierunek. Nawet jeśli przyjdzie czas, że zainteresuję się czymś innym, to będę świadoma , że minione lata były pełne wspaniałych przygód i przeżyć, i dawały mi poczucie spełnienia. Czuję, że jestem wartościowym człowiekiem. Wierzę w ogromną siłę psychologii i staram się ją wykorzystywać na co dzień. I wiecie co? Działa. 

pinterest.com

Teraz współczuję tym ludziom, którzy nienawidzą swojej pracy, ich światem jest telewizja, a nie podróże, nie sypiają już ze swoimi mężami/żonami, alkohol zagłusza im wstyd, smutek, nie dbają o siebie wcale . Całe życie oglądają komedie romantyczne, bo, choć nigdy nie widzieli żadnego dramatu, lub niszowego filmu, są święcie przekonani , że to nie dla nich. To samo myślą o operze, sushi, drogich skórzanych butach, uśmiechu na twarzy, traktatach filozoficznych i filmach sci-fi. Kupują brukowce i zaczytują się w smutnych ludzkich historiach, aby choć trochę się pocieszyć, że .... inni mają gorzej. Nie lubią tego i tamtego, bo się teraz go nie lubi. I tak sobie wegetują, zależni od wpływów wszystkiego , co masowe. Boże, jakie to musi być straszne.

Z drugiej strony... nieco nimi gardzę . Mają wszystko na wyciągnięcie ręki. To co ich powstrzymuje przed życiem ich marzeń, to wąski umysł, lenistwo i strach przed spełnieniem się  tego, czego pragną. Choć bardzo możliwe jest to, że nawet niczego nie pragną. TO jest dopiero smutne.

 Jednak cieszy mnie jedna rzecz. Mianowicie to, że w większych miastach jest tego mniej. Po pierwsze codziennie mijam kogoś nowego i nie skupiam się na tym, co się dzieje w jego głowie. Po drugie, wszechobecne stało się czytanie książek w tramwajach i na przystankach, propagowanie zdrowego stylu życia, no i co najważniejsze.. każdy posiada swobodę i wolność do bycia sobą. Naprawdę to widzę w większości osób. Widzę to w oczach, wolności w ubiorze, stylu. Każdy jest odrębną, piękną istotą. Całkiem inną i wyjątkową. Widać , że żyją. Kochają, imprezują, śpią, spełniają marzenia i pragnienia na 100%. To mnie kręci i .. to jest piękne !

 Mam głębokie przeczucie, że skoro czytasz bloga o rozwoju, tj. mojego bloga, idąc tym tokiem myślenia - tego posta, nie jesteś martwy. Jeśli jednak uważałeś się za człowieka rozwoju, a teraz uważasz, że pewna część twojego życia obumarła - nie martw się. Ty jesteś autorem powieści pt. "TWOJE ŻYCIE".
Zacznij.













TERAZ.

9 Responses so far.

  1. Skąd ja to znam!Dobrze, że chociaż niektórzy chcą się z tego wyrwać:)

  2. JoannaStu says:

    Niektórzy są 'martwi' a niektórzy wypaleni, do cna, przygnieceni. Fajnie byłoby do nich dotrzeć jakoś. Tyle potencjału się marnuje.

  3. No i teraz się muszę zastanowić nad sobą ...

  4. Janetta says:

    O tym samym wczoraj rozmawiałam z koleżanką! Nie rozumiem ludzi, którzy nie przeżywają swojego życia. Oni jakby tylko czekali na koniec. Mam nadzieję, że coraz więcej osób to dostrzeże i zacznie żyć pełnią życia :)

  5. kudels says:

    uroki społeczności lokalnej :))

  6. krecona says:

    Kurcze swietny tekst, dający do myslenia :)

  7. Przeprowadziłaś się do mnie ;)
    Mimo wszystko w dużych miastach łatwo też zauważyć jak wiele ludzi chodzi nieszczęśliwych, wszędzie się spieszą, patrzą prosto przed siebie, nawet nie rozglądając się dookoła.
    Prawdą jest jednak, że w większych miastach mamy więcej możliwości rozwoju :)

  8. pawel2121 says:

    Ha! :-) Ten post jest po prostu kwintesencją sytuacji jaka panuje nie tylko w mniejszych miejscowościach lecz wgl w naszym kraju. Ludzie nie chcą zwracać uwagi n to co miłe, fajne i kolorowe, lecz na wszystkie negatywne rzeczy ukazujące i POTWIERDZAJĄCE jak to źle jest na świecie. Wszelkie programy w telewizji uzmysławiają nam, że lepiej się nie wychylać, nie robić nic swojego i tak jak powyżej w poście cieszyć się bo inni mają gorzej.
    Po prostu najlepiej siąść płakać i NIC nie robić:) :) :)
    Myślę, że społeczności posiadają takie a nie inne zdanie na jakiś temat ponieważ nie mają innych informacji.
    1 .W gazetach codziennych korupcja, zło i nienawiść.
    2. W telewizji nieszczęścia, choroby i zdrady
    3. Radio to samo plus non stop ta sama muzyka.
    Rada? Ukazywać człowiekowi, że DA SIĘ żyć inaczej niż widział do tej pory i wyniósł z domu i społeczności w jakiej przebywał do tej pory.

    Super, że istnieją blogi o rozwoju osobistym, ludzie pozytywnie zakręceni i tacy, którzy chcą coś zmieniać tak jak Ty bo bez nich cały świat pogrążyłby się w mega depresji, która zniszczyłaby wszystko :-) :-)
    Gratuluję postu i mega dobrego podejścia, czytałem z przyjemnością! :)

    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    www.twojwybortwojaprzyszlosc.pl

  9. Ja dzisiaj szczególnie to odczułam wracając z domu rodzinnego do Warszawy. Z każdym takim powrotem utwierdzam się w przekonaniu, że dobrą decyzję podjęłam wyprowadzając się, bo tam bym wegetowała i była taka sama, a ja chciałam więcej!

Leave a Reply